[GRUZJA] Kutaisi, nasze pierwsze kroki w Gruzji

Kiedy podjęliśmy decyzję, że chcemy spędzić kilka dni w Gruzji zabukowaliśmy bilety do Kutaisi. Nic nie wiedząc o tym miejscu uznaliśmy to za dodatkową atrakcję. Kutaisi to drugie największe miasto w Gruzji (prawie 200 000 mieszkańców). W Polsce coraz więcej osób decyduje się na wakacje w Gruzji i Kutaisi staje się popularnym miejscem.

W wielkim skrócie – uwielbiamy Kutaisi!

 

 

Ukryte skarby

Nawet jeśli nasz pobyt w mieście nie był długi, chcielibyśmy się podzielić z Wami naszymi przeżyciami.
Miasto poruszyło nas z kilku powodów:

  1. Samo miasto i okolica posiada wiele skarbów architektonicznych. Mieszanka Europy i Azji w jednym. Region Kutaisi (Imereti) jest słynny z prawosławnych kościołów wpisanych na światową listę dziedzictwa UNESCO. W okresie letnim mieliśmy okazję towarzyszyć wielu ceremoniom ślubnym - bardzo wzruszające przeżycie.

Katedra Bagrati (X-XI wiek) i klasztor Gelati  (między XII i XVII wiekiem reprezentuja rozkwit średniowiecznej architektury w Gruzji. Są wpisane na listę UNESCO jako obiekty zagrożone.

2. Restauracja ‘Palaty’ – miła, domowa atmosfera. Ciekawa karta win (wycieczki wino znawcze do Gruzji to będzie absolutny hit, jeśli już nie jest…). Do dziś wspominamy to miejsce a w szczególności koncert w wykonaniu pewnego Gruzina i moim. Zaśpiewałem nawet utwór Joe Dassin – Ela do dziś uśmiecha się na to wspomnienie.

3. W niedzielę postanowiliśmy pojechać zobaczyć kanion w okolicy Kutaisi i postanowiliśmy dostać się tam lokalnym autobusem. Dojechaliśmy do małej wioski, gdzie akurat zakończył się rynek i wiele osób wracało z ogromnymi zakupami do domów. Tam przesiedliśmy się do innego pojazdu pomagając pakować zakupy do marszrutki. Ścisk był niemiłosierny ale poznaliśmy bardzo sympatyczną Panią, która zaprosiła nas nawet do siebie na grilla. Wybór nie był łatwy ale pozostaliśmy wierni pierwotnym założeniom.

 

W drodze powrotnej okazało się, że nie mamy za bardzo czym wrócić J  Postanowiliśmy złapać okazję. Bingo! Mini-bus pełen uczniów okazał się być naszym wybawcą. Okazało się, że wszyscy uczą się języka angielskiego i rozmowom nie było końca, tak jak śpiewom i nawet tańcom. Kultura Gruzińska na wyciągniecie ręki.

Z wypiekami na twarzy nie odmówiliśmy kiedy zaproponowali nam piknik po drodze. Spędziliśmy cudowne popołudnie, którego nigdy nie zapomnimy. Pełne ciekawości, mnóstwa pytań, śmiechu i uścisków.

Dodaj komentarz