[ISLANDIA] Ég og þú, og svartir sandar… Ja i Ty, i czarny piasek – czyli drogi na Islandii

Zakochać się w drodze...
Jeśli zgadzacie się ze stwierdzeniem, że sama droga jest celem, to koniecznie jedźcie na Islandię. Zakochacie w tamtejszych drogach. Czarny asfalt i żółte słupki stały się znakiem rozpoznawczym tej wyspy. Czasami drogą będą same żółte słupki i ‘svartir sandar’ czyli czarny piasek. Złudzenia optyczne to coś, za co wyjątkowo nie zapłacicie podczas tej podróży. Miejcie się na baczności i nie traćcie wiary w Wasze wyobrażenie przestrzenne.

Islandię można zwiedzać na wiele sposobów i jedynym ograniczeniem może być brak odporności na warunki atmosferyczne. Najpopularniejszym środkiem transportu jest samochód. Niesamowita jest dostępność wszystkich atrakcji. Pod większość z nich można dojechać samochodem. Ci , którzy uwielbiają zwiedzać na szybko będą zachwyceni. Ale niech Was nie zwiodą odległości. Te zawsze na koniec są dłuższe niż mogłoby się wydawać. Optymistycznym może być fakt, że jest coraz więcej pozytywnie szalonych ludzi, którzy objeżdżają wyspę rowerem. Pełen szacunek. Jeśli nie masz dobrej kondycji, nawet nie próbuj 😛

Fruwające namioty
Na całej wyspie z łatwością znajdziecie pola biwakowe. Warto przed wyjazdem dodatkowo zaimpregnować wszystko co się da, szczególnie namiot. Warto też, wbijając śledzie nie poddawać się przy omijaniu kamieni. Te zabezpieczenia mogą stanowić o Waszej przyszłości. Tak tak, nie mówię o komforcie tylko o przetrwaniu 🙂 Nigdzie nie pada i nie wieje z taką intensywnością jak tam… Chyba. Nie byliśmy pierwszymi i z całą pewnością ostatnimi, którzy spali z namiotem na twarzy. Oh yeah!

Uwaga na krajobrazy!
Dla kogoś kto lubi robić zdjęcia, Islandia może być mordercza… Zza każdego rogu i zakrętu na nieprzygotowanego fotografa czyhają nieziemskie krajobrazy i naturalne kompozycje, obok których nie sposób przejść obojętnie. Jedynie deszcz i wiatr wyrywający aparat z ręki może powstrzymać przed kolejnym zdjęciem. Jeśli wybieracie się na Islandię w towarzystwie profesjonalnego fotografa gwarantuję, że będziecie mieć dużo czasu na podziwianie widoków.

Fjara i homary
Słynne „Svartir santar” czyli czarne piaski, robią z Ciebie durnia, bo nijak nie będziesz mógł się odnaleźć na plaży, która teoretycznie nie ma prawa nią być. Fjara (plaża) to moje ulubione z trzech słów po Islandzku, które udało mi się zapamiętać. Z absolutnie pięknymi plażami Islandia wyróżnia się na tle miejsc o podobnych walorach, nie uświadczysz tu komercji. Nie kupisz pamiątek na straganie i nie zjesz hot doga. Całe szczęście. Jeśli lubisz w samotności kontemplować z widokiem na ocean, na 5000 km linii brzegowej znajdziesz wiele takich miejsc.
Wbrew wszystkim założeniom budżetowym możecie mieć okazję do spróbowania pysznych, świeżych homarów. Wbrew zdrowemu rozsądkowi wychodzą stosunkowo tanio… na wyspie jest kilka miejscowości, które się w nich specjalizują.

Jeśli jesteś gotowy na:

• doznanie wielu szoków związanych z cenami
• podróż na księżyc (tak, to prawda co piszą w internetach)
• głęboką inhalację związaną z ciągłym ‘ach’ i ‘och’
• zobaczenie czegoś, czego na pewno wcześniej nie widziałeś
• spędzenie nocy w pływająco-fruwającym namiocie
• bliskie spotkania z delfinami, orkami i fokami żyjącymi na wolności

Nie zastanawiaj się tylko bukuj bilety i w drogę!

 

11% powierzchni wyspy zajmują lodowce.
Do Grenlandii jest tylko 287 km.
Wyspa posiada prawie 5000 km linii brzegowej.
Na wyspie żyje przynajmniej dwa razy więcej owiec niż ludzi.
Największą społecznością migracyjną są Polacy.
Przeciętna długość życia kobiet to 83 lata a mężczyzn 78.
Przez środek Islandii przebiega  geologiczna granica płyt oceanicznych: północnoamerykańskiej i euroazjatyckiej,
które napierają na siebie z energią ok. 2 cm na rok.

 

 

Na Islandii nie ma kolei.
Nie ma też wojska.
60% populacji żyje w Reykjaviku.
Islandzki parlament jest najstarszy na świecie (930)
Wyspa ma 5000 km wybrzeża.
Żyje tu dwa razy więcej owiec niż ludzi.

 

Dodaj komentarz