[Laos] Jaki jest Laos – nasze TOP 10

Laos zgodnie ze statystykami jest jednym z biedniejszych krajów na świecie. Serio?!

Tym razem, spędziliśmy tylko dwa tygodnie na północy Laosu, i zdecydowanie mamy ochotę na więcej. Jesteście ciekawi jaki jest Laos? Zapraszamy 🙂

 
W Laosie wszyscy mówią BoPeniaaaaaang („Baw pen nyang!”)

czyli – nie ma problemu. Czekasz już ponad godzinę na zamówiony posiłek, BoPeniaaaaaang my friend. Nie ma prądu na przejściu granicznym i nie możesz wyrobić wizy, a powrót do Chin jest już niemożliwy? BoPeniaaaaaang. Siedzisz w autobusie już dwie godziny i czekasz na odjazd? BoPeniaaaaang. Wyluzuj...

W Laosie wszędzie jest Beer Lao

Beer Lao powtarzasz tak często, że nawet zamiast Lao Coffee o 8 rano mówisz Beer Lao. Tu Beer Lao smakuje wyśmienicie! Zwłaszcza po całym dniu na słońcu, albo w trakcie gry w Petanque (kulki czyli), albo do najlepszego laapu (danie z bakłażana). Beer Lao. Największym problemem Beer Lao jest jego cena. Jest bardzo tanie. Piją je wszyscy w ogromnych ilościach.

W Laosie wszędzie są koguty

Pewnego ranka (04:30) w Muang Ngoy obudziłam się z pierwszymi kogutami-łapserdakami. Darły się strasznie nie dając spać. Policzyłam jak często pieją te bydlaki – co 5 sekund. Dodatkowo Laoskie koguty dziwnie urywają te swoje pianie. I zamiast naszego polskiego Kukurykuuuuuu robią – kukuryk! Za każdym razem, czyli co 5 sekund czekałam na te urwane uuuuuuuuuu. Jakaś masakra.

W Laosie wszystko kosztuje 10000 kipów

(no prawie wszystko). Beer Lao kosztuje 10000 kipów. Laap z bakłażana kosztuje 10000 kipów. Bilet na łódkę kosztuje 10000 kipów. Sok z mango i marakui kosztuje 10000 kipów. Raz nawet znaleźliśmy nocleg w wiosce za 10000 kipów.

W Laosie wszędzie są krosna

Przed każdym domem stoi krosno. Laotanki robią na nich małe dzieła sztuki. Więcej na ten temat możecie przeczytać w artykule poświęconym tkaniu 🙂 .  

W Laosie czekasz na jedzenie

Zawsze i długo. Jak wygląda wizyta w restauracji? Siadasz przy stole i albo dostajesz menu albo wybierasz coś z wypisanych pozycji na ścianie. I tu puszczasz w ruch, ogromne koło napędzające pracę przy Twoim zamówieniu. Na przykład:

 Proszę Panią, jest ryba? Jest. To poprosimy rybę. Ok. Smażona czy duszona? Duszona. Ok, no problem. Beer Lao? Ok.

Zaczyna się telefonowanie i kręcenie wokół restauracji. Na stole pojawia się gwiazda wieczoru – Beer Lao. Pani uśmiecha się do nas szeroko i co chwilę powtarza – Fish, no problem. Po 15 minutach przy naszym stoliku (jedynym w całej restauracji) zatrzymuje się skuter. Młodzieniec z uśmiechem na twarzy i siatą w ręku mówi do nas – Fish, no problem. Piękne, żywe ryby nam przywiózł. Pani dobija targu z chłopcem i …udaje się do sklepu po warzywa. Po 5 minutach wraca i słyszymy, że zaczyna gotować. Po godzinie przynosi nam piękną rybę w warzywach i porcję klejącego się ryżu. Wszystko smakuje wybornie!!!

A teraz wyobraźcie sobie, że w restauracji w której może usiąść 20 osób, wygląda to podobnie. Jest tylko więcej osób kręcących się wokół.

W Laosie wszyscy jedzą lepki ryż

Po prostu, dostajesz bambusowy pojemnik z klejącym się ryżem. Jesz go rękoma. Na śniadanie, obiad i kolację. Jest oczywiście pyszny.

W Laosie wszędzie są dzieci

Odnotowaliśmy to już pierwszego dnia. One po prostu są wszędzie i w dużej ilości. To co zwróciło nasza uwagę to to, że te najmniejsze są zawsze z rodzicami. W pracy, w domu, na podwórku, w sklepie, restauracji. Albo kręcą się wokół i pomagają albo są noszone w chustach. Dzieci w Laosie są bardzo ciekawskie i rozmowne.

W Laosie wszędzie jest woda i las

Podobno jest to konsekwencja dużych opadów deszczu. Królową rzek jest Mekong. W rolach księżniczek i książąt występują między innymi Nam Ou i Ma. Podróż tak zwaną slow boat jest okazją to innego spojrzenia na ten kraj. Jest to często jedyny, najszybszy, najwygodniejszy i najbezpieczniejszy sposób przemieszczania się po Laosie.

 
 
W Laosie byli Maren i Hans

Wyjątkowa para z Hamburga z którą przecinały się nasze drogi w Laosie. Świadomość fizycznej bliskości przyjaciół w podróży była dla nas bezcenna. Myśląc o Laosie, być może ich brakuje nam najbardziej… Ściskamy Was serdecznie gdziekolwiek teraz jesteście!

 

 

W Laosie widzieliśmy mnóstwo uśmiechniętych, ciekawych i charakternych ludzi. Podziwialiśmy piękną przyrodę, pyszną i zdrową kuchnię. Laotańczycy nie wyglądali na smutnych i nieszczęśliwych. Czy jest to zasługa Beer Lao czy tego, że w Laosie życie nie jest takie złe, tego nie wiemy.

Ale może Wy wiecie? Byliście w Laosie? Jakie są Wasze odczucia?

Dodaj komentarz