[Reunion] Trekking na najwyższy punkt wyspy – Piton des Neiges

Szczyt 3070 m n.p.m. dostępny dla wszystkich

Biorąc pod uwagę rozmiar wyspy, Reunion ma imponujący najwyższy szczyt, który sięga 3070 m n.p.m. – PITON DES NEIGES. Jest to masyw wygasłego wulkanu, który ukształtował wyspę La Reunion i zajmuje aż 60% jej powierzchni. Drugi najwyższy szczyt Reunionu to Piton de la Fournaise o wysokości 2631 m n.p.m. Ostatnia aktywność tego wulkanu to luty 2017 🙂

O Piton des Neiges mówi się, że jest to szczyt łatwy do zdobycia. Po części jest to prawda. Nie potrzeba specjalistycznego sprzętu ani przewodnika, aby stanąć na jego szczycie. Nie ma też ryzyka nagłego opadu śniegu, niezależnie od pory roku… Duża część mieszkańców wyspy jak i turystów weszła na wierzchołek, więc w drogę!

Żeby jednak zdobyć  Piton des Neiges należy podjąć kilka decyzji. Ile dni chcemy przeznaczyć na trekking? Którą drogę wybrać? Jakie buty będą najbardziej odpowiednie? Jeśli decydujemy się na jeden dzień najszybszą drogą będzie ta z Cilaos. W przypadku chęci rozbicia wejścia na dwa dni, najwygodniejszym rozwiązaniem jest przenocowanie w schronisku i zdobycie szczytu o wschodzie słońca.  A buty… no cóż, tu mieliśmy sprzeczne zdania. Chociaż w końcu stanęło na tym, że lekkie sportowe buty z tępą podeszwą będą najlepsze.

Wejść na szczyt wulkanu można również rozpoczynając drogę z innego miejsca wyspy – La Plaine des Cafres, Dimitile (Entre-Deux) lub Salazie, te dają jeszcze inne spojrzenie na zdobywanie Piton des Neiges.

Razem z Elą i przyjaciółmi z Polski – Agatą, Rafałem i Piotrkiem, postanowiliśmy wyruszyć  z Cilaos ale nocując w schronisku. Legendarna droga 400 zakrętów czekała (a może czyhała) na nieświadomych śmiałków…

Piton des Neiges - Cilaos
Piton des Neiges - Cilaos
Reunion - Piton des Neiges

 Przekraczając własne granice...

Po małym obiedzie w Cilaos zaparkowaliśmy samochód na leśnym parkingu. Stanęliśmy przed ścianą… Dosłownie – 1000 m w górę w 4 km. David pełen entuzjazmu bagatelizował albo umyślnie ukrywał przed nami prawdę o tym trekkingu. Może to i lepiej…  Podsumowując – to najlepszy i najszybszy sposób, aby doświadczyć górskich wędrówek na Reunion. Gdziekolwiek się nie wybierzecie góry są piękne a podejścia i zejścia bardzo strome. Szczegóły tego popołudnia, chcąc zachować choć odrobinę dumy, pozostawimy nieopowiedziane.

4 godziny później (sugerowanie się czasem nie ma sensu, dla każdego będzie on inny) byliśmy bardziej niż szczęśliwi dochodząc do schroniska we mgle. David twierdzi, że była to tylko mokra mgła. Dla pozostałych uczestników lało jak z cebra… Mogliśmy odpocząć, zjeść kolację i spróbować przespać się kilka godzin. Jedzenie serwowane w schroniskach na Reunion jest wyjątkowe – zawsze domowe i pyszne. Przygotowane tuż przed podaniem. Mmmmmm.... czyż nie jest to wystarczający powód żeby ruszyć w góry?

 Świat natury na wyciągnięcie ręki…

 Gotowi na podbój wyspy ze wschodem słońca w tle?!

Jeśli zdecydujecie się na przenocowanie w schronisku, polecam pobudkę o 4:00 i rozpoczęcie dalszej wędrówki od razu. Kawę, śniadanie i inne przyjemności odłóżcie na 4 godziny później...  To może być ciekawy trekking po kamieniach w górę, lub 2 godziny walki z własnym organizmem. Wszystko zależy od Waszej kondycji.

Nas, wschód słońca spotkał pół godziny przed szczytem. Mimo zimnego wiatru czuliśmy promienie słońca na plecach. Mogliśmy podziwiać piękny widok na Cilaos i Salazie. Brak chmur i przezroczyste powietrze sprawiły, że ten poranek był po prostu piękny a widok nie tak oczywisty i częsty. Wybierając się na Piton des Neiges nie zapomnijcie zabrać ze sobą ciepłej lub wiatrochronnej kurtki.

Reunion - Piton des Neiges

Zrobiliśmy to! Zdobyliśmy najwyższy szczyt wyspy!

Takie były nasze odczucia na szczycie Piton des Neiges. Na samej górze nie wytrzymaliśmy długo, bo było bardzo zimno. Po krótkiej wymianie uprzejmości z wulkanem zaczęliśmy schodzić do schroniska. Tym razem było łatwiej i szybciej, może dlatego, że wiedzieliśmy, że czeka na nas śniadanie… Po takim  poranku wszystko smakuje wyśmienicie.

Jak tylko opuściliśmy schronisko zaczął padać deszcz. W drodze powrotnej mieliśmy więcej energii na podziwianie widoków. Do samochodu dotarliśmy totalnie przemoczeni i żeby się przebrać, musieliśmy wykonać akrobacje, których adepci szkoły w Julinku mogliby nam pozazdrościć 🙂

Bardzo się cieszę, że mogłem dzielić tę przygodę z moją żoną i przyjaciółmi. Magia tej góry polega na tym, że wszyscy będziemy ją pamiętać. Każdy na swój sposób. Jesteśmy dumni, że na nią weszliśmy.
David

Ps. Dzięki Agata i Piotrek za zdjęcia!

Reunion - Piton des Neiges
Piton des Neiges - Cilaos

Dodaj komentarz