[ROSJA] [Petersburg] Śladami caratu nad Morzem Bałtyckim

Nasza przygoda z Rosją zaczęła się w Petersburgu, chyba najbardziej europejskim ze wszystkich miast tego kraju. Petersburg został wybudowany w XVIII w. przez Piotra Wielkiego. Spacerując miastem łatwo o wrażenie, że jest się w jednym z takich miast jak Paryż czy Amsterdam.

Ale zanim o szczegółach naszego pobytu, wróćmy na chwilę do tego w jaki sposób znaleźliśmy się w Petersburgu. Granicę z Federacją Rosyjską przekroczyliśmy w Narwie, Estonia. Przy okazji, wygląda na to, że ze względu na swoje położenie, Narwa ma bogatą historię.  W porównaniu do przekraczania granicy z Ukrainą (zobacz Ukraina, a trip to Lviv) tym razem, zajęło nam to dużo mniej czasu. Około 30 minut opuszczenie Estonii i półtorej godziny aby otrzymać magiczny stempel w paszporcie po Rosyjskiej stronie.

 

Dwa szczegóły podkreślające nasze pierwsze kroki w Wenecji Północy:

  1. Przy -20°C łatwo zdać sobie sprawę, gdzie jest położony Petersburg. Miasto zostało założone na bagiennym terenie nad Morzem Bałtyckim. Wiatr nie jest tu zjawiskiem rzadkim. Jeśli połączycie te fakty, wniosek będzie jeden. Jest tu po prostu zimno i temperatura odczuwalna, będzie zawsze bardziej intensywna.
  2. Hostel – szukaj wiatru w polu… Niby jest, ale gdzie, i które to drzwi? Nie zraziła nas ciemna brama i jeszcze ciemniejsza klatka schodowa. Obudziliśmy prawie wszystkich w budynku a gospodarza jak nie było, tak nie ma… Po godzinie poddaliśmy się i znaleźliśmy inne miejsce. Na szczęście blisko i z cudownym towarzystwem 60 dzieciaków, które przyjechały na obóz taneczny. Ała…

 

W Petersburgu znajdziecie 396 mostów. 14 z nich, każdej nocy jest otwieranych aby statki mogły opuścić miasto.

 

           

Spędziliśmy w Petersburgu 3 dni głównie włócząc się po tym ogromnym mieście. Podziwiając uliczki, kanały i kościoły. Każdy piękniejszy od poprzedniego.

Ermitaż, Muzeum Rosyjskie, Sobór Zmartwychwstania Pańskiego, Katedra Isaaca, Stajnie Królewskie… wszystkie te miejsca podziwialiśmy w towarzystwie Valentiny (mieszkającej tu od 30 lat), która zaprosiła nas na spacer w niedzielne południe. Od niej usłyszeliśmy o historii budynków i miasta. Polecamy z całego serca platformę Couchsurfing, która daje możliwość spotkania z ludźmi i dzielenia się czasem, domem i wiedzą.

 

Postanowiliśmy odwiedzić Ermitaż, ciekawi sztuki rosyjskiej, ale też samej jej prezentacji w tej części świata. Muzeum jest ogromne i nawet jeśli odwiedza je zaskakująca ilość turystów, i nawet jeśli, żeby wejść, trzeba odstać swoje w kolejce na mrozie, będąc wewnątrz nie odczujecie tej liczby osób. Każdy znajdzie dla siebie przestrzeń. Ermitaż trzeba odwiedzić!

Luwr w Paryżu, MET w Nowym Jorku i Ermitaż w Petersburgu to trzy największe muzea na świecie. 

To co chyba podobało nam się najbardziej w Petersburgu, to spacery wzdłuż zamarzniętych kanałów i rzeki Newy (też zamarzniętej). Mieliśmy szczęście i miasto przywdziało na nasz przyjazd piękną, śnieżną suknię… Zdecydowanie w dalszej części naszej podróży, nie będziemy mieć często okazji powtórzać takich widoków…

Teraz, chcielibyśmy zobaczyć Petersburg w letniej odsłonie z jego słynnymi, białymi nocami. Wypić kawę na jednym z wielu tarasów, które mijaliśmy po drodze (tak nam się przynajmniej wydaje). Wygląda na to, że w lecie to miasto tętni życiem.

Do zobaczenia wkrótce Petersburg! Na pewno wrócimy.  

Jeśli chcielibyście spróbować Rosyjskich pyszności - solianka i pielmieni - polecamy Wam 'Dachniki' Wypróbowane i zaakceptowane!

Nevsky avenue, 20, Sankt-Peterburg, Russie, 191186

2 myśleli o “[ROSJA] [Petersburg] Śladami caratu nad Morzem Bałtyckim

Dodaj komentarz